George i Harriet

10 480 widzów i ja. Ten imponujący wynik został osiągnięty podczas Letniego Przeglądu 2018/2019, zorganizowanego przez Teatr Dramatyczny w Warszawie

Widzowie lubią Dramatyczny, a Dramatyczny szanuje widzów. Zaspokaja ich apetyty, kierując się do ich inteligencji, a nie do ich żołądka, jak powiedziałby pewien hiszpański dramatopisarz, którego sztuki na afiszu Dramatycznego nie mieliśmy jeszcze okazji zobaczyć. Inni autorzy współcześni mieli więcej szczęścia i w trakcie Przeglądu obejrzałam inscenizacje dwóch tekstów powstałych w ostatnich latach: Smutku i melancholii Bonna Parka oraz Fatalisty Tadeusza Słobodzianka. O ile twórczość drugiego z autorów jest mi znana, a o Fataliście pisałam wcześniej, o tyle Bonn Park i jego sztuka stanowili dla mnie zagadkę. Okazało się, że Park, urodzony w 1987 roku w Berlinie, ma koreańskie korzenie, zaś swoje pierwsze prace jako dramatopisarz i reżyser zrealizował dla berlińskiego Volksbühne. Teraz ma na koncie już kilka sztuk i tłumaczenia na języki obce. W 2017 roku jego dramat Das Knurren der Milchstraße (Powarkiwania Drogi Mlecznej) zdobył pierwszą nagrodę podczas Berlin Theatertreffen Stückemarkt. Polską wersję w tłumaczeniu Iwony Nowackiej wydrukował „Dialog” w numerze 7-8/2018.

Bonn Park i plakat rumuńskiej wersji Smutku i melancholii. Zdjęcie pochodzi ze strony Fabulamundi.eu
Bonn Park i plakat rumuńskiej wersji Smutku i melancholii. Zdjęcie pochodzi ze strony Fabulamundi.eu

Nowacka przełożyła także Smutek i melancholię. Bohaterem sztuki jest Samotny George. Postać, by tak rzec, autentyczna. Żółw słoniowy pochodzący z wysp Galapagos, który zmarł w 2012 roku w wieku ponad 100 lat. Był ostatnim przedstawicielem swego gatunku i mimo długotrwałych wysiłków, obejmujących nagrodę pieniężną, nie udało się znaleźć dla niego samicy. Pytanie, gdzie była wtedy Harriet? Żółwica słoniowa przywieziona przez Darwina z wysp Galapagos w 1835 roku „osiedliła się” w Australii, gdzie zmarła w 2006. I też ma swoje miejsce w dramaturgii światowej. Sztukę Żółw Darwina napisał Juan Mayorga, odpowiedzialny również za sentencję dotyczącą apetytów widza, przywołaną na początku.

Samotny George. Wikimedia Commons
Samotny George. Wikimedia Commons

Park i Mayorga ukazali żółwi życiorys jako tragikomedię. W dramacie pierwszego więcej jest jednak melancholii, podczas gdy drugi nadał swojej historii zdecydowanie komediowy ton. Obaj szukali klucza w tym, że dla ich bohaterów pojęcie „wszech czasów” oraz powiedzenie „przeżyłem już wszystko” nie są abstrakcją. George walczył podczas obu wojen światowych, ale także podczas wojny trzydziestoletniej i wojny stuletniej. Z kolei Harriet była świadkiem otwarcia Wieży Eiffla, wybuchu rewolucji październikowej i lądowania aliantów w Normandii. Teraz oba żółwie mają już tylko jedno pragnienie – umrzeć spokojnie w miejscu narodzin. Obaj dramatopisarze byli zgodni, aby taką właśnie, tanatyczną motywację nadać ich działaniom.

Żółwica Harriet. Wikimedia Commons
Żółwica Harriet. Wikimedia Commons

W spektaklu Teatru Dramatycznego, który wyreżyserował Piotr Waligórski, Samotnego George’a gra Zdzisław Wardejn. W jego interpretacji bohater jest stoikiem, pogodzonym ze światem i swoim dziwnym losem, który sprawia, że wszystkie bliskie mu osoby po kolei odchodzą. A on trwa. Wardejn nie byłby jednak sobą, gdyby George nie uśmiechał się szelmowsko na wspomnienie wszystkich pięknych przedstawicielek swego gatunku, z którymi spędzał czas na rozmowach i nie tylko. Na scenie towarzyszy mu Waldemar Barwiński, który pełni funkcję narratora, zanurzonego jednocześnie w opowiadanej historii. Między aktorami wytwarza się specyficzna syntonia, która udziela się także nam, widzom.

"Smutek i melancholia", reż. Piotr Waligórski, Teatr Dramatyczny w Warszawie. Fot. Katarzyna Chmura
„Smutek i melancholia”, reż. Piotr Waligórski, Teatr Dramatyczny w Warszawie. Zdzisław Wardejn (Samotny George) i Waldemar Barwiński (Narrator). Fot. Katarzyna Chmura

Życie to sztuka adaptacji, powiada Mayorga w swoim dramacie. Dodaje, że w przypadku istoty ludzkiej ewolucja nie zawsze oznacza postęp. W końcu machiny wojenne i wyrafinowane zabójcze substancje także są jego owocem. Tę smutną i melancholijną diagnozę zdaje się dzielić z nim Park. Jego sztuka jest zbudowana z ponumerowanych części zatytułowanych „samotność”, „depresja”, czy „samouśmiercenie”, zaś jego bohater jest miliarderem, którego kapitałem jest bogactwo smutku. Są jednak momenty, w których Park racjonalizuje swój dyskurs, podkreślając że współcześnie człowiek nie potrafi docenić tego, co ma: zdrowia, obfitości pożywienia, bliskości drugiego człowieka i pracy w godnych warunkach. Nie jest dla mnie jednoznacznie jasne, że jego sztuka jest dedykowana młodemu odbiorcy, a jednak w Niemczech funkcjonowała w ten właśnie sposób:

Tekst ten świetnie sprawdził się w spotkaniu z widownią młodzieżową w Theater Bonn, w 2016 roku był nominowany do prestiżowej nagrody głównej w kategorii „sztuka dla młodzieży”, przyznawanej co dwa lata podczas Frankfurter Autorenforum – pisała Marzenna Wiśniewska w tekście Teatr: miejsce dla młodzieży zamieszczonym w miesięczniku „Teatr” nr 2/2017.

Z kolei w Rocznym Magazynie ASSITEJ z roku 2014, poświęconym „Widzeniu widza”, znalazł się ciekawy tekst Mileny Bogavac pt. Przyszłość i dialog to słowa klucze. Pochodząca z Belgradu dramatopisarka, która prowadzi własną grupę teatralną jest zdania, że teatr dla młodego widza musi być nowatorski i odpowiadać sposobowi jego funkcjonowania we współczesnym świecie. Akcentuje wpływ nowych technologii na rozwój dramaturgii i zwraca uwagę na pewne symptomatyczne zjawisko: do młodego widza znacznie lepiej trafia fragmentaryczna narracja niż linearna fabuła, za co odpowiedzialna ma być „sukcesywna percepcja”. Bogavac pisze także o sposobach komunikacji, podkreślając, że w teatrze dla dzieci i młodzieży dialog jest prowadzony nie tylko między postaciami, ale także między aktorami i publicznością. Często ten bezpośredni kontakt wspierają nowe media. Nie istnieje czwarta ściana, choć i w teatrze dramatycznym chwieje się ona już w posadach, dodałabym od siebie.

"Smutek i melancholia", reż. Piotr Waligórski, Teatr Dramatyczny w Warszawie. Fot. Katarzyna Chmura
„Smutek i melancholia”, reż. Piotr Waligórski, Teatr Dramatyczny w Warszawie. Zdzisław Wardejn (Smutny George) i Waldemar Barwiński (Narrator). Fot. Katarzyna Chmura

Tekst Bonna Parka i spektakl Piotra Waligórskiego po części odpowiadają tym obserwacjom. Tekst jest układanką monologowych cząstek, inkrustowanych krótkimi dialogami, a w trakcie przedstawienia Narrator zwraca się bezpośrednio do widzów, podobnie jak Samotny George. Jednak na Scenie Przodownik, pełnej budzików, mebli i szlagierów z poprzedniej epoki, nie ma miejsca dla technologicznych trików. Myślę, że nic w tym złego. Teatr oparty na słowie i rzetelnej aktorskiej grze jest sztuką, którą może docenić widz w każdym wieku.

***

Sztuka Smutek i melancholia Bonna Parka została przetłumaczona przez Iwonę Nowacką i opublikowana w 41. zeszycie „Nowych Sztuk dla Dzieci i Młodzieży”. Znajduje się także w bazie sztuk Agencji Dramatu i Teatru (ADiT).

Zdjęcie Bonna Parka pochodzi ze strony projektu Fabulamundi.

Sztuka Żółw Darwina Juana Mayorgi została przetłumaczona przez Martę Jordan i znajduje się w bazie utworów Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.

Roczny Magazyn ASSITEJ z roku 2014 jest w całości dostępny na stronie ASSITEJ (International Association of Theatre for Children and Young People).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *