Palec pod budkę i na… „Pobudkę”!

„Tak!” – mogę odpowiedzieć z radością na pytanie zadane przez Marka Waszkiela: Czy ktoś jeszcze zdoła zobaczyć „Pobudkę” Natalii Sakowicz? Pytanie wieńczy wpis zamieszczony na stronie wybitnego znawcy i pasjonata teatru lalek po obejrzeniu premierowego spektaklu „Pobudki” w grudniu 2017.

Premiera – efektowne zwieńczenie stypendium prezydenta Białegostoku – odbyła się właśnie w stolicy Podlasia. Ja natomiast oglądałam przedstawienie zagrane gościnnie na warszawskiej Scenie Przodownik, należącej do Teatru Dramatycznego, w lutym 2019. Trzeba zaznaczyć, że Natalia Sakowicz, absolwentka białostockiego lalkarstwa, przekonująco promuje swój autorski projekt w mediach społecznościowych, co w dzisiejszych czasach jest zabiegiem niemal obowiązkowym. Poza tym po lekturze bardzo przychylnego wpisu Marka Waszkiela czekałam tylko na dobrą okazję, żeby na własne oczy zobaczyć talent – młody, płci niewieściej i obdarzony nielichym konceptem.

„Pobudka” rozpoczyna się fascynująco. Aktorka wkracza na scenę jako Wilk, sunąc po podłodze w stosownej masce i z futrzastymi łapami. Po chwili orientujemy się, że idzie jak rak i zamiast kociego grzbietu mogłaby zrobić mostek. To zwiastun technicznych umięjętności Natalii Sakowicz, która z równą precyzją i subtelnością posługuje się różnymi rodzajami lalek. To także pierwsze spojrzenie spod zmrużonych powiek, które podpowiada, że humoru i autoironii w tej opowieści nie zabraknie.

 

Natalia Sakowicz "Pobudka", Fot. Tomasz Pienicki
Natalia Sakowicz i wielofunkcyjna szklana trumna/lustro/kawalerka Śpiącej Królewny. „Pobudka” Fot. Tomasz Pienicki

Kanwą monodramu są baśnie braci Grimm. Natalia Sakowicz wkracza w ich czasoprzestrzeń jako współczesna dziewczyna… idąca na rozmowę o pracę. Z jednej strony chciałaby się czuć wyzwolona, z drugiej ulega presji, która każe kobiecie być jednocześnie najmłodszą, najlepiej przygotowaną oraz smukłą w talii i pozbawioną martwego naskórka. Kult ciała i urody coraz częściej staje się tematem sztuk współczesnych. Wystarczy spojrzeć na program tegorocznego festiwalu TEATROTEKA (którego admiratorką jestem od pierwszej edycji!), żeby znaleźć dwa spektakle: „Beauty” z tekstem Iwony Kusiak i „Słabych” – inscenizację dramatu Magdaleny Drab, które z różnych stron naświetlają ten problem. Kobiety dążą do ideału (czyjego?), aby odkryć, że osobowość pozostaje pewną niezmienną i nie zawsze przyrost szczęścia idzie w parze z przyrostem masy mięśniowej.

Natalia Sakowicz "Pobudka", Fot. Tomasz Pienicki
Czerwony Kapturek w szponach Wilka. Natalia Sakowicz „Pobudka”, Fot. Tomasz Pienicki

Wróćmy jednak do „Pobudki”. Czego dotyczy tytuł (poza nierówną walką z hobby Śpiącej Królewny)? Każdy pewnie znajdzie własną odpowiedź, ale ja przede wszystkim podpiszę się pod tym, co Natalia Sakowicz powiedziała w wywiadzie dla internetowej wersji „Kuriera Porannego”: Obudzić się trzeba samodzielnie. I nie idzie tu wyłącznie o sytuację kobiet, o których kondycji społecznej traktuje w dużej mierze monodram, tylko o autoterapię każdego człowieka. Bohaterka spektaklu spotyka na swojej drodze baśniowych bohaterów, którzy udzielają jej lekcji. Taką subtelną nauczycielką jest niewielka lalka Czerwonego Kapturka, a belferką z piekła rodem Macocha Kopciuszka – „półmaska z muppetową ruchomą szczęką”, którą to wiedzę dyskretnie zapożyczam od Marka Waszkiela. Uważny widz dostrzeże, że wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób jest nieprzypadkowe – lalki mają rysy twarzy swojej animatorki. W finale to ona jako zupełnie-nie-śpiąca Królewna udziela nam lekcji życia.

Natalia Sakowicz "Pobudka", Fot. Tomasz Pienicki
Zła Macocha w dobrych rękach. Natalia Sakowicz „Pobudka”, Fot. Tomasz Pienicki

Gdybym chciała do tej beczki miodu wsadzić łyżkę dziegciu, powiedziałabym, że pewną słabością spektaklu jest nadmiar słów w kilku momentach, kiedy bohaterka mówi do siebie, tak jak każdy z nas czasami peroruje w domowym zaciszu. Natalia Sakowicz zwraca się do nas familiarnie i zdobywa bez trudu zaufanie publiczności, ale kolokwialne słówka, które fruwają tu i tam kłócą się dla mnie z poezją sceny. To jednak drobny feler i w żadnym razie nie odbiera „Pobudce” mojej rekomendacji. Mam nadzieję, że zdoła ją jeszcze zobaczyć bardzo wielu widzów.

„Pobudka” (info ze strony Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku)

pomysł i wykonanie: Natalia Sakowicz
opieka artystyczna: Marcin Bartnikowski
dramaturgia: Zuzanna Bojda
scenografia: Maria Żynel
muzyka: Anna Stela
konsultacje choreograficzne: Marta Bury
światło: Maciej Iwańczyk
wiek: 12+
czas trwania: 60 min
premiera: 30 grudnia 2017 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *