Pieśń – świadectwo

5 września 2018 Synagogę im. Nożyków w Warszawie wypełnił tłum widzów, dźwięk wiolonczeli i słowa Icchaka Kacenelsona. Wybrzmiały one donośnie, przejmująco i groźnie dzięki Andrzejowi Sewerynowi i aktorom Teatru Żydowskiego.

"Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie" (reż. Gołda Tencer), Fot. © Bartek Warzecha
„Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie” (reż. Gołda Tencer). Fot. © Bartek Warzecha

„Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie” [Dos lid fun ojsgehargetn jidiszn folk] to autobiograficzny utwór nasączony bólem. Żona i dwaj synowie Kacenelsona zostali wywiezieni z getta warszawskiego do obozu zagłady w Treblince. On sam także był w getcie, walczył w powstaniu, próbował się ratować poprzez Hotel Polski i wraz z najstarszym synem trafił do obozu w Vittel. Jego poemat – świadectwo, złożony z piętnastu pieśni, powstawał między październikiem 1943 a styczniem 1944. Włożył go do butek i zakopał w ziemi. Poemat przetrwał. Znaleziono go po wyzwoleniu obozu we wrześniu 1944. Kacenelson zginął w maju 1944 w Auschwitz.

Portret Icchaka Kacenelsona. Autor: Michael Feigis.
Portret Icchaka Kacenelsona. Autor: Michael Feigis.

W czasie tego spektaklu-seansu myślałam o tym, że niepodobna oddzielić treści tych pieśni od okoliczności, w jakich powstały. Często ten postulat wydaje mi się utopijny, ale obrazy zapisane przez Kacenelsona każą o nim zapomnieć zupełnie. Ich styl, literacka wartość, ich melodia – czym one są wobec jego przeżycia?

– Jak mógłbym śpiewać? Jak ja głowę podnieść mogę?
Żonę uprowadzono mi, Bencjona i Jamełe, dziecko jeszcze –
Nie mam przy sobie ich, a krążą przy mnie ciągle!
O czarne cienie moich jasnych, cienie ślepe i złowieszcze.

Portret Icchaka Kacenelsona. Autorka: Lea Lilienblum.
Portret Icchaka Kacenelsona. Autorka: Lea Lilienblum.

Osierocone dzieci idą na śmierć jako pierwsze. Na wozach ciasno przylegają do siebie nieznajome ciała. Na Miłej nie mieszka już Bóg. A może jednak mieszka. Czy to przypadkiem nie straszliwiej? Kacenelson przywołuje nieludzkie obrazy i zwołuje swoich braci ze wszystkich obozów Zagłady, ze wszystkich lasów, mchów i bagien.

Przyjdźcie, wy z Oświęcimia, z Bełżca i Treblinki,
Ponar i Sobiboru, przyjdźcie zewsząd wszyscy
Z przerażeniem w spojrzeniu i bezgłośnym krzykiem,
Przyjdźcie z piasków i z bagien, z błot, mchów i zgnilizny –

Przyjdźcie tu wysuszeni, starci jak na żarnie,
Ustawcie się w korowód, w obręcz jednolitą –
Dziadkowie i rodzice, i matki ciężarne –
Kości Żydów zmielone na proszek i mydło.

Ukażcie mi się wszyscy, zjawcie się przede mną.
Chcę was wszystkich zobaczyć i obejrzeć. Pragnę
Na mój wymordowany naród spojrzeć niemo –
I zaśpiewać… tak… Harfę mi podajcie – zagram!

Można tego seansu słuchać przymknąwszy oczy i wtedy pod powiekami walczą dźwięki orkiestry wiolonczelistów, dyrygowanych zza pulpitu przez Piotra Mossa, ze słowami pieśni recytowanymi głośno, prosto, w skupieniu.

Spektakl został przygotowany przez Gołdę Tencer w związku z 75. rocznicą wybuchu powstania w getcie warszawskim. Zaprezentowano go w szczególnym miejscu. Synagoga im. Nożyków przetrwała wojnę, a więc możliwe, że Kacenelson, poeta urodzony w roku 1886, przekroczył kiedyś jej próg i zobaczył wnętrze, które ja widziałam wczoraj. Tym razem nie wypełniły go hebrajskie frazy Tory, tylko słowa w jidysz, języku w którym powstał poemat oraz w tłumaczeniu na język polski, którego dokonał Jerzy Ficowski. W świetle świec, bez niepotrzebnych rekwizytów, bez patosu. Dziękuję wszystkim twórcom za wypełnienie tej godziny mojego życia tak ważną treścią.

Źródła:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *