Przez filtr osobisty

Selma tworzy obrazy, które są wyświetlane na pokazach VIP. W wyobraźni każdego czytelnika z osobna. Wiktor potrzebuje operatora swoich obrazów. A Tora sama jest jak obraz. Obraz niespełnionych pragnień Selmy. Obraz młodości i buntu.

Marta Wągrocka (Tora Teje), Anna Seniuk (Selma Lagerlöf). Fot. Yato Photography. Zdjęcie z zasobów Teatru Narodowego.

Spektakl Artura Urbańskiego to benefis talentu Anny Seniuk. Jak delikatnie gra na rozstrojonej psychice Selmy, która od najmłodszych lat chodzi w ciasnym gorsecie rodzinnej tajemnicy. Gdy na chwilę go rozluźnia, czyniąc młodej aktorce, Torze, wyznanie na temat swojego dzieciństwa, natychmiast żałuje. Ale ulga smakuje słodko, więc Selma decyduje się na kolejny kęs i kobiety łączy już tajemnica na resztę życia.

Niezwykłego talentu i charyzmy potrzeba, aby partnerować Annie Seniuk. Byłam zdumiona, że Marta Wągrocka jest studentką V roku Akademii Teatralnej. Na tak wczesnym etapie swojej zawodowej drogi dostała rolę, na którą można czekać latami. Odważna, piękna, nieokrzesana Tora Teje, której mężczyźni się boją, a kobiety nie znoszą, to aktorska puszka Pandory. Są w niej wszystkie emocje: głód życia, przerażenie, złość, pożądanie, a na dnie oczywiście nadzieja.

Droga życia Selmy Lagerlöf, pierwszej laureatki Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1909), nie jest szczególnie znana, a dramat biograficzny to jeden z ulubionych gatunków widzów na całym świecie. I jedna ze specjalności Pera Olova Enquista. Wciąż aktywny twórczo mistrz literatury szwedzkiej chętnie odkrywa nieznane strony biografii skandynawskich sław. Jednym z bohaterów dramatu „Z życia glist” jest Hans Christian Andersen, a „Nocy trybad” – August Strindberg.

Anna Seniuk jako Marie Caroline David w „Nocy trybad” wystawionej w roku 1977 w Teatrze Powszechnym w Warszawie (reż. Ernst Günther). Zdjęcie z archiwum Teatru Powszechnego.

Enquista zajmują cierpkie strony życia, korodujące związki, wewnętrzne sprzeczności. Ciekawie to koresponduje z jego biografią. Wychowywany na wybrzeżu Zatoki Botnickiej przez matkę, nauczycielkę (która codziennie pokonywała dystans 3 km do swojej szkoły na nartach!), dorastał w spokojnym otoczeniu religinych książek. Do szesnastego roku życia nie wiedział czym jest kino. Może właśnie dlatego napisał „Twórcę obrazów”, dramat o rodzącej się sztuce kinematografii. „Woźnica Śmierci” lub „Furman śmierci” – niemy film szwedzki z 1921 w reżyserii Wiktora Sjöströma, to jeden z bohaterów sztuki i spektaklu w Teatrze Narodowym. Jego fabuła, będąca adaptacją powieści Selmy Lagerlöf, stanowi katalizator wydarzeń. Niemal każda postać odnajduje w niej autobiograficzny, traumatyczny wątek. Na dodatek identyczny. Nie odbierając kolejnym widzom radości poznawczej – jeśli w tym przypadku można tak to ująć – dodam tylko, że ów wątek nie pochodzi z biografii samego Enquista, ponieważ jego ojciec, drwal, zmarł, gdy przyszły pisarz miał sześć miesięcy.

Jednym z najciekawszych aspektów spektaklu jest napięcie między prawdą biograficzną, artystycznym przetworzeniem a odbiorem czytelników lub widzów. Tora nie wie, dlaczego Selma napisała „Niewidzialnego woźnicę”, Selma nie ma ochoty wyjawiać swojej osobistej motywacji, jednak czy bez znajomości tej tajemnicy czytelnik jest w stanie właściwie zrozumieć dzieło? Przeniknąć je do głębi? Z drugiej strony można zapytać, czy artyście nie przysługuje prawo do ochrony jądra jego talentu, jeśli jest ono skonstruowane z osobistych, mrocznych przeżyć? Myślę, że tak. Czytelnik powinien wykonać samodzielny wysiłek. Przez filtr dzieła sztuki odczytać własne życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *